BAŁTA
Prezentacja Wspólnoty27 października 2007 roku, na prośbę ks. biskupa Bronisława Biernackiego, ordynariusza diecezji odesko–symferopolskiej, dwie siostry szarytki podjęły pracę w Bałcie.
Ze wspomnień sióstr: „... Miasto to liczy ok. 23 tys. mieszkańców. Na jego terenie znajduje się jeden kościół katolicki, 3 cerkwie prawosławne i 16 domów modlitwy, w większości SEKT! Tereny Ukrainy wschodniej jawią się nam ze swym uderzającym ubóstwem materialnym i duchowym, tchnącym przeszłością komunistyczną.
Jako Siostry Miłosierdzia dostrzegamy różnorodne formy ubóstwa i staramy się im zaradzać. Naszą posługą obejmujemy wszystkich Ubogich, niezależnie od ich pochodzenia czy wyznania religijnego.
Najbardziej naglącą potrzebą okazała się pomoc dzieciom z rodzin dysfunkcyjnych (alkoholizm, rodziny rozbite...), pozostawionym bez opieki, często pozbawionym podstawowych środków do życia, narażonym na wpływy złego środowiska: alkohol, narkotyki, papierosy…, kradzieże...".
Obecnie w Bałcie pracują cztery siostry, które podejmują różnego rodzaju posługi: odwiedzają Ubogich w ich domach, chore dzieci w szpitalu i dzieci z domu dziecka, prowadzą parafialny chór.
Główne dzieło stanowi praca z dziećmi ulicy na świetlicy, gdzie liczba podopiecznych przekracza 20. Każde dziecko pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej (w większości problem alkoholowy) i musi codziennie walczyć o przetrwanie i znalezienie tego, co najbardziej konieczne. W tych poszukiwaniach wychodzą na ulicę, gdzie panuje „prawo pięści". Sprawia to, że mają zaburzone poczucie bezpieczeństwa i są spragnione miłości, której nie znajduja w domu.
Staramy się odpowiedzieć na ich potrzeby fizyczne i duchowe przez przebywanie z nimi, różnego rodzaju zabawy, rozmowy, spotkania, posiłki i wspólną modlitwę. Dla wielu dzieci z Bałty nasz dom stał się miejscem, gdzie chciałyby zawsze przebywać, o czym świadczy to, że przychodzą od rana do późnego wieczora. Wierzymy w to, że dzięki pzebywaniu na świetlicy, zechcą one kiedyś stworzyć swój własny dom, w którym będzie miłość, aby ich dzieci nie musiały uciekać na ulicę.
s. Mariana Agalarova SM
