DĄBROWA TARNOWSKA

Prezentacja Wspólnoty

W roku 1944 cofające się przed sowietami wojska niemieckie starały się utrzymać front na linii Wisły. Walki przedłużały się. Mieszkańcy okolicznych miejscowości byli skazani na wielotygodniowe przebywanie w piwnicach i prowizorycznych schronach. Wielu z nich zapadało na choroby zakaźne: czerwonkę, tyfus, świerzb. Niemcy w obawie przed wybuchem epidemii urządzili w Dąbrowie Tarnowskiej szpital dla ubogich. Wśród ruin na terenie getta żydowskiego pozostał budynek szkoły, który zaadaptowano do nowych celów. Na osobistą prośbę dyrektora owego szpitala - dra Stanisława Ziemnowicza (wcześniej pracował z siostrami miłosierdzia w Jaśle) 13 marca 1944 r. przybyły do Dąbrowy Tarnowskiej cztery siostry miłosierdzia: dwie do pielęgnowania chorych, jedna do administracji i jedna do kuchni. Powstał w ten sposób dom Zgromadzenia. Później przybywały kolejne siostry do pielęgnowania chorych. Urządzenie szpitala było bardzo prymitywne, brakowało nawet pościeli i bielizny.
W pierwszych dniach stycznia rozpoczęły się bombardowania Dąbrowy Tarnowskiej i okolic. Ucierpiały również budynki szpitala. Przywożono wielu rannych żołnierzy i osób cywilnych. Po ustąpieniu Niemców następowała wymiana lekarzy i personelu. Siostry, które pozostały „na posterunku” miały coraz więcej pracy.
W latach 1945—1946 warunki pracy zaczęły się poprawiać. Tymczasowy „szpital dla ubogich” stawał się prawdziwym szpitalem. Wymagało to jednak wiele zabiegów. W następnych latach szpitalowi groziła likwidacja. Udało się jednak uratować jego istnienie, a nawet wybudować nowy gmach szpitalny. Przy całym nawale pracy szpitalnej siostry pomagały też w kościele. Wyróżniały się w tym: przełożona s. Helena Nowosielska i organistka s. Helena Wędzicha, które kierowały Stowarzyszeniem Dzieci Maryi. Ich pełna entuzjazmu praca sprawiła, że kilkanaście członkiń Stowarzyszenia wstąpiło do Zgromadzenia.
W latach pięćdziesiątych dziewięć sióstr w dalszym ciągu mieszkało na terenie szpitala, a trzy w przyparafialnej organistówce. Wtedy pogarszające się stosunki między państwem a Kościołem przyczyniły się do zwalniania sióstr z pracy w szpitalach. W Dąbrowie najpierw zwolniono trzy siostry pracujące w administracji. Z powodu braku pielęgniarek świeckich siostry pielęgnujące chorych pozostały dłużej, ale i one zostały potem pozbawione pracy. Na skutek tych zwolnień Zgromadzenie zamierzało zlikwidować dom w Dąbrowie Tamowskiej. Jednakże miejscowi duszpasterze i społeczeństwo protestowali przeciw temu. Dlatego pozostały tam trzy siostry pracujące przy parafii. Najpierw mieszkały w organistówce, a w latach 1978—1985 w wynajętym domu Zofii Kurzyniec. Po jej śmierci i przejęciu mieszkań przez rodzinę, ks. proboszcz Józef Poremba udostępnił im mieszkanie w domu katechetycznym przy ul. Zamkowej 3a, gdzie mieszkają do tej pory. W 1981 r. trzy siostry zostały ponownie zatrudnione w szpitalu jako pielęgniarki i 7 listopada 1985 r., po otrzymaniu mieszkania wraz z kaplicą, dom został na nowo erygowany.
W latach dziewięćdziesiątych ks. proboszcz Józef Poremba podjął budowę Hospicjum im. Św. Brata Alberta Chmielowskiego. Mimo wielu przeszkód zostało ono zbudowane i otwarte w 1999 r. Siostry zostały poproszone o objęcie opieką pielęgniarską także pacjentów hospicjum. Obecnie wspólnota liczy osiem sióstr: trzy pracują w szpitalu miejskim na oddziale wewnętrznym, trzy w hospicjum stacjonarnym, jedna odwiedza chorych i samotnych w ich domach i jedna zajmuje się kuchnią. Ponadto dwie siostry animują grupy Dzieci i Młodzieży Maryjnej w Dąbrowie Tarnowskiej i pobliskiej Laskówce Chorąskiej. Jedna siostra wspiera świetlicę Caritas funkcjonującą przy parafii.